W sobotę, 1 sierpnia 2026 roku, punktualnie o godzinie 17:00, na terenie Miasta i Gminy Gąbin przez minutę rozbrzmiewały syreny alarmowe. Pamięć uczestników Powstania Warszawskiego uczcili przedstawiciele samorządu, organizacji społecznych oraz mieszkańcy.
Z każdą rocznicą ubywa świadków wydarzeń, a pamięć coraz bardziej zależy od tych, którzy przyszli później. Nie trwa ona sama. Ktoś musi przypilnować godziny, uruchomić syreny, złożyć kwiaty i przyjść pod pomnik. Gąbin po raz kolejny zatrzymał się o godzinie „W”.
To właśnie o godzinie 17.00, 1 sierpnia 1944 roku, rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Dla upamiętnienia tej chwili w wielu miejscowościach w Polsce uruchamiane są syreny alarmowe. W sobotę ich dźwięk trwał sześćdziesiąt sekund. Powstanie trwało sześćdziesiąt trzy dni.
Kwiaty przy Pomniku Nieznanego Żołnierza złożyli Burmistrz Miasta i Gminy Gąbin Krzysztof Jadczak oraz Przewodniczący Rady Miasta i Gminy Gąbin Edward Wilgocki. Towarzyszył im Prezes Związku Piłsudczyków Oddział w Gąbinie Tomasz Gralewski.
Wartę honorową pełniły harcerki i harcerze 58. Gąbińskiej Drużyny Harcerskiej „Gradiam” im. Romualda Rojewskiego ps. „Lew”. W uroczystości uczestniczyła również reprezentacja Ochotniczej Straży Pożarnej w Gąbinie. U stóp pomnika złożono biało-czerwony wieniec i zapalono znicz.
Powstanie Warszawskie bywa przedstawiane jako wydarzenie wyłącznie stołeczne. Jego uczestnicy pochodzili jednak z różnych części kraju, także z Gąbina i okolic. Wśród nich byli:
- Maria Kamińska z domu Maciejko, ps. „Marysia” – sanitariuszka, lekarz stomatolog i wieloletnia pracownica służby zdrowia w Gąbinie;
- Janina Maciejko z domu Orłowska, ps. „Kwadrat” – poległa w Powstaniu Warszawskim;
- Hanna Maciejko – poległa w Powstaniu Warszawskim;
- Zofia Nawarra z domu Rycharska, ps. „Czarnulka” – łączniczka, później felczerka i analityczka medyczna, przez wiele lat związana z gąbińską służbą zdrowia;
- Helena Orłowska – żołnierz VII Obwodu „Obroża” Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej. Służyła w batalionie „Baszta”, zajmując się zaopatrzeniem i opatrywaniem rannych. Podczas pełnienia służby sanitarnej zaraziła się tężcem. Zmarła w Gąbinie w grudniu 1944 roku;
- Marian Rucki – walczył na Starym Mieście. Aresztowany przez Niemców i wywieziony do Auschwitz, doczekał wyzwolenia obozu. Po wojnie został przymusowo skierowany do pracy w kopalni w Dąbrowie Górniczej;
- Janina Arkuszewska z domu Wróblewska – łączniczka i sanitariuszka w stopniu sierżanta. Po kapitulacji trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie, a następnie na roboty przymusowe do Niemiec. Po wojnie przez wiele lat była dyrektorką przedszkola w Gąbinie;
- Eustachiusz Adam Jankowski – syn Ludwika i Julii. Walczył na Żoliborzu, gdzie poległ w wieku osiemnastu lat;
- Kwieta Kurkowska-Bondarecka, ps. „Kwietka” – urodzona w Gąbinie, działała w konspiracji od 1939 roku. Była żołnierzem „Kedywu” Okręgu Warszawskiego AK, uczestniczką akcji „Wieniec” i bitwy pod Pęcicami. Została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Po wojnie pracowała jako farmaceutka w Warszawie. Zmarła 1 stycznia 2020 roku;
- Zbigniew Wolański, ps. „Wilczek” – podczas powstania miał czternaście lat. Był łącznikiem Armii Krajowej w IV Zgrupowaniu „Gurt” I Obwodu „Radwan” i walczył w Śródmieściu Północnym. Dwukrotnie został ciężko ranny: podczas wydawania żywności ludności cywilnej przy ul. Złotej 35 oraz w czasie przenoszenia meldunku na ul. Śliską. Łączniczką była również jego matka Helena. Po wojnie mieszkał w Warszawie i Gąbinie, a przez wiele lat uczestniczył w miejscowych obchodach rocznicy wybuchu powstania. Zmarł 5 maja 2021 roku.
Mieszkańcy ziemi gąbińskiej wspierali powstanie również poprzez dostarczanie żywności. W Czermnie produkowano konserwy przekazywane w paczkach osobom potrzebującym. Grupa bojowa Władysława Dubielaka, komendanta placówki AK w gminie Dobrzyków, próbowała w sierpniu 1944 roku dotrzeć do Warszawy i wesprzeć walczących. Próba zakończyła się niepowodzeniem, podobnie jak wiele działań podejmowanych w innych częściach okupowanego kraju.
Historia Warszawy i Gąbina ma także wspólne doświadczenie wojennych zniszczeń. Stolica została niemal całkowicie obrócona w ruinę. W Gąbinie bombardowania z września 1939 roku zniszczyły znaczną część starego miasta, w tym południową pierzeję rynku. Niemcy rozebrali neogotycki kościół, a XVIII-wieczną synagogę spalili.
Mimo zniszczeń mieszkańcy Gąbina bardzo szybko przystąpili do upamiętnienia ofiar okupacji. Niemcy opuścili miasto 18 stycznia 1945 roku. Już 27 kwietnia rozpoczęto ekshumację dziesięciu mieszkańców rozstrzelanych publicznie pod murem kościoła w czerwcu 1941 roku. Pomnik poświęcony ich pamięci odsłonięto 22 czerwca 1945 roku – zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu okupacji.
Na odbudowę Pomnika Nieznanego Żołnierza trzeba było czekać znacznie dłużej. Przedwojenny monument, poświęcony walczącym o niepodległość w latach 1918–1921, został wysadzony przez Niemców w 1943 roku. Odbudowano go dopiero 11 listopada 1988 roku dzięki staraniom mieszkańców, Towarzystwa Miłośników Ziemi Gąbińskiej oraz księdza Jerzego Drozdowskiego. Był jednym z pierwszych tego rodzaju pomników odbudowanych i poświęconych w końcowym okresie PRL.
Odchodzenie ostatnich uczestników powstania sprawia, że odpowiedzialność za zachowanie ich historii przechodzi na kolejne pokolenia. Nie chodzi jedynie o zapamiętanie dat i nazwisk. Ważne jest również to, jak uczestnicy powstania służyli innym.
Czternastoletni Zbigniew Wolański został po raz pierwszy ranny podczas wydawania żywności ludności cywilnej. Helena Orłowska zajmowała się zaopatrzeniem i opatrywaniem rannych. W Czermnie przygotowywano konserwy dla ludzi, których mieszkańcy miejscowości najprawdopodobniej nigdy nie mieli poznać.
Po wojnie wielu uczestników konspiracji nadal służyło lokalnej społeczności. Maria Kamińska pracowała w gąbińskiej służbie zdrowia, Zofia Nawarra została felczerką i analityczką medyczną, Janina Arkuszewska prowadziła przedszkole, a Kwieta Kurkowska-Bondarecka pracowała jako farmaceutka. Służba rozpoczęta w czasie wojny znalazła swoją kontynuację w codziennym życiu.
Dlatego podczas sobotniej uroczystości szczególne znaczenie miała obecność najmłodszych. Harcerki i harcerze z drużyny noszącej imię Romualda Rojewskiego ps. „Lew” – gąbinianina i harcerza Szarych Szeregów – stali przy pomniku w wieku zbliżonym do tego, w którym Zbigniew Wolański roznosił meldunki po Śródmieściu, a Eustachiusz Jankowski walczył na Żoliborzu.
Wieniec i znicz są hołdem dla poległych. Minuta ciszy o godzinie siedemnastej jest zobowiązaniem żywych. Chodzi o to, aby kolejne pokolenia wiedziały, dlaczego 1 sierpnia przychodzi się pod pomnik – i potrafiły przekazać tę wiedzę dalej.
Opracowanie i fot.: W. Olszewski














